piątek, października 19, 2007

Teologia według Janka :)

Chciałem napisać jak to u mnie wyglądało po nawróceniu :)

Więc nawróciłem się jakoś tak na końcu pierwszego roku studiów. Tak wtedy dowiadywałem się o Jezusie i oddałem mu swoje życie. Jak się dowiedziałem, zrozumiałem, że zbawienie nie pochodzi z uczynków, ale z łaski, z wiary w Jezusa Chrystusa, to tak mi się to spodobało, że w ogóle do mnie nie docierały żadne jakieś rozważania na temat pracy nad sobą, dobrych uczynków czy coś w tym stylu. Spierałem się jak tylko ktoś temat uczynków zaczynał, to zaraz się z nim spierałem, że jesteśmy zbawieni z wiary nie z uczynków. No i miałem rację :) Również miałem tak, że nie bardzo mnie interesowało co będzie po śmierci, piekło, niebo, uważałem takie kazania na ten temat za nie przekonywające ludzi, bez sensu. Ważne dla mnie było co teraz się dzieje. Że Bóg teraz, tu, na tym świecie uzdrawia, daje radość, pokój, interesuje się naszym życiem i nam pomaga, bo wierzymy w Jezusa i jesteśmy Jego dziećmi. A co będzie potem to uznałem za mało ważne, że to nie przekonuje, że to takie rozważania na sucho.

No i tak chodziłem dwa lata :) Oczywiście robiłem różne rzeczy, ale zawsze dobrze się czułem ze świadomością, że to nie dlatego, że coś robię to jestem zbawiony, tylko z łaski jestem zbawiony, więc mogę wdzięczność swoją okazać Jezusowi poprzez robienie czegoś dobrego.
To moje zbawienie rozumiałem tak, że fajnie, że idę do nieba, ale to mnie nie interesowało. Interesowało mnie to, że tutaj, teraz jest fajnie, bo Bóg działa.

Potem przyszedł na mnie kryzys. Pomyślałem sobie, że ja tak chodzę sobie do kościoła na różne spotkania modlitewne, dobrze się na nich czuje, doświadczam miłości Bożej, pokoju, dobrze mi... Ale kumpel nie praktykuje wiary w Boga, nie chodzi do kościoła, ale dobrze mu się wszystko układa, dobrze mu jest na studiach i szczęśliwy jest ze swoją dziewczyną, no i w sumie co ja mu będę mówił o Jezusie, że co niby? Że ja się dobrze czuję na spotkaniach, czy że mam dobre oceny na studiach? I to dla mnie takie marne i bez sensu się wydało. I sobie pomyślałem, że w sumie to to chrześcijaństwo to nie jest jakaś taka ważna sprawa, taka naprawdę ważna. Że nie chrześcijaninem też można być.
Miałem jeszcze takie pytanie do Boga, wątpliwość, dlaczego Bóg tak rzadko uzdrawia? Dlaczego tak rzadko błogosławi ludziom, że są szczęśliwi, majętni? Dlaczego chrześcijanie nie są szczęśliwi, dlaczego chorują, modlą się a nie zostają uzdrowieni? Jedyne co wymyśliłem, to to, że Pan Bóg chce czegoś więcej dla nas niż tylko zdrowie i że to zdrowie mogłoby przesłonić Jego.

No i trafiłem na dwie dobre książki, które mi otworzyły oczy. Jedna to "Podróż pragnień" John'a Eldredge'a a druga to "Życie świadome celu" Rick'a Warren'a.

Tam napisali, że to co tutaj jest, to jest tylko pielgrzymowanie, które się skończy i wtedy będziemy w swojej ojczyźnie. Że teraz nie jesteśmy u siebie. I to mi otworzyło oczy. Teraz to jesteśmy na obczyźnie, w obcym kraju, ale zarabiamy pieniądze, żeby zbudować dom w swojej ojczyźnie i tam zamieszkać na stałe! Oczywiście możliwość powrotu do naszej wspaniałej Ojczyzny, do domu Ojca zagwarantował nam Jezus umierając za nasze grzechy, z których każdy jeden przekreślał nam tą możliwość. A zarabianie to jest coś ponad to :) To są te czyny za które Jezus nam zapłaci ekstra w niebie :) , za które da nam nagrodę :)

No i zrozumiałem, że rzeczywiście uzdrowienie mogłoby przesłonić Jezusa i Jego plan dla nas, że moglibyśmy sobie pomyśleć, że tutaj jest nasza ojczyzna, że tutaj na ziemi powinniśmy budować sobie dom.

"Pielgrzymka da się lubić, pielgrzymka da się lubić, tu odciski można znaleźć, tu sadełko można zgubić".

Owszem, pielgrzymka da się lubić, ale pielgrzymka to nie bycie w domu w najlepszym miejscu we wszechświecie i wszystkich wymiarach z najukochańszym Ojcem i wspaniałym Jezusem, który jest Królem i który usługuje!

Cuda to znaki potwierdzające, że to co mówił Jezus jest prawdą, a Jezus mówił, że nie jesteśmy w domu. " W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce." J 14,2

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz