Rozmawiałem z chłopakami i Seweryn mi powiedział, żebym już więcej jej nie włączał, bo to nałóg. Ale ja nie mogłem się zgodzić, bardzo mi się podobała giera i usprawiedliwiałem ją różnymi rzeczami. Choć w głębi serca przypuszczałem, że stwierdzenie Seweryna jest prawdziwe, to jednak uczucie było bardzo silne. Już dawno nie miałem takiego pociągu do giery. Idąc na studia obiecałem sobie, że nie będę grał i trzymałem się tego do 3 roku studiów, a potem bardzo rzadko w coś grałem.
Dziś przeczytałem nowy wpis na blogu Honoratki i doznałem uwolnienia. Uświadomiłem sobie, że przez ten czas gdy grałem, to wcale się nie modliłem. Wcześniej wieczorem siadałem i pociągało mnie to, żeby przeczytać fragment Pisma Świętego z rozpiski na dwa lata. Wtedy gdy grałem, to siadałem i pociągała mnie gra.
Chyba trzeba oczyścić swoje życie, żeby tęsknić za Bogiem.
Ta obietnica z księgi Izajasza, cytowana przez Honoratkę jest mocna. Być może dlatego czasem nasze modlitwy nie są wysłuchiwane i jesteśmy obmawiani.
Iz 58, 6-12: „Czyż nie jest raczej ten post, który wybieram: rozerwać kajdany zła, rozwiązać więzy niewoli, wypuścić wolno uciśnionych i wszelkie jarzmo połamać; dzielić swój chleb z głodnym, wprowadzić w dom biednych tułaczy, nagiego, którego ujrzysz, przyodziać i nie odwrócić się od współziomków. Wtedy twoje światło wzejdzie jak zorza i szybko rozkwitnie twe zdrowie. Sprawiedliwość twoja poprzedzać cię będzie, chwała Pańska iść będzie za tobą. Wtedy zawołasz, a Pan odpowie, wezwiesz pomocy, a On rzeknie: Oto jestem! Jeśli podasz twój chleb zgłodniałemu i nakarmisz duszę przygnębioną, wówczas twe światło zabłyśnie w ciemnościach, a twoja ciemność stanie się południem. Pan cię zawsze prowadzić będzie, nasyci duszę twoją na pustkowiach. Odmłodzi twoje kości, tak że będziesz jak zroszony ogród i jak źródło wody, co się nie wyczerpie”.
Gdyby tak naprawdę w to uwierzyć i tak czynić i doświadczyć tego, co jest obiecane... To byłby kosmos.
Uwierzyłem w prawdziwość słowa, gdy przeczytałem w jednej książce, jak pewien mąż miał kryzys w posłudze jako pastor i we wszelkich innych posługach jakich się podjął. Musiał rezygnować ze smutkiem i spuszczoną głową. Jego szef nie wiedział co mu powiedzieć. Pewnego zaprosił ten mąż tego szefa i jego żonę do siebie do domu na obiad. Ten gość cały czas poniżał swoją żonę i wyśmiewał się z niej. Żona była z biednej rodziny a on był synem pastora. Żona nie wiedziała jak się powinna zachowywać jako żona pastora i to frustrowało tego gościa, bo uważał, że to powinna wiedzieć i wypominał jej różne jej zachowania i poniżał ją. Wtedy ten szef wiedział już dlaczego jego posługa jest nieefektywna i jego modlitwy są nie wysłuchiwane.
1P 3,7b "Darzcie żony czcią jako te, które razem z wami są dziedzicami łaski, aby nie stawiać przeszkód waszym modlitwom."
Fragment z Pisma, który czytałem kiedyś, ale który przeczytałem i w ogóle nie zwróciłem na niego uwagi, a co dopiero żebym go zrozumiał. Fragment, gdzieś tam w Piśmie Świętym, który się sprawdza. Gość nie darzył swej żony czcią i dlatego jego modlitwy nie były wysłuchiwane. To mnie przekonało, że to co pisze w Piśmie Świętym jest PRAWDĄ!
Żeby tak uwierzyć w tą obietnice z Izajasza, to byłby dopiero kosmos, jakby zaczęło się sprawdzać :-D

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz