wtorek, grudnia 09, 2008

Najśliczniejsza

Bardzo długo walczyłem z grzechem masturbacji. Nawet mając najpiękniejszą dziewczynę na świecie, najwspanialszą, najtroskliwszą i najbardziej kochającą, i to mnie kochającą, flitrowałem z koleżankami przez Internet, oglądałem zdjęcia nagich kobiet i masturbowałem się. A byłem taki głupi, że nawet nie uświadamiałem sobie co ja robię. Głupi głupi głupi!!!

Nic jej o tym nie mówiłem, tylko zamiast tego mówiłem, że nigdy jej nie zdradziłem i że nigdy nie okłamałem.

Gdy się o tym dowiedziała i gdy zrozumiała, że ją kłamałem, zobaczyłem jej ból z tego powodu. Postanowiłem wtedy, że nigdy nie będę tak więcej robić! Teraz umieram przez to co robiłem. Umieram gdy widzę jak ją to boli strasznie. Gdy tylko przypomni sobie moją zdradę, nie potrafi mi zaufać, nie potrafi uwierzyć, że więcej tak nie będzie.

Zniszczyłem nasze szczęście, zabiłem nas oboje. Nie potrafi mi ona teraz zaufać, bo wie jak umiem kłamać.

Jaki byłem głupi!!!

Myślałem, że muszę grzeszyć, że pokusy są zbyt silne dla mnie, a mogłem nie grzeszyć. Mogłem! Mogłem! Byłem wolny, ale pozwalałem sobie na odrobinkę przyjemności w tym względzie, potem kolejną, potem kolejną, potem było już źle, ale cały czas mogłem nie zgrzeszyć! GŁUPI, GŁUPI, GŁUPI! Zniszczyłem wszystko!

1Kor 10:1 BT "Pokusa nie nawiedziła was większa od tej, która zwykła nawiedzać ludzi. Wierny jest Bóg i nie dozwoli was kusić ponad to, co potraficie znieść, lecz zsyłając pokusę, równocześnie wskaże sposób jej pokonania, abyście mogli przetrwać."


I to jest prawda! Nigdy nie byłem kuszony tak, żebym nie mógł wygrać, a tak myślałem i tym się po cichu usprawiedliwiałem, chociaż nigdy nie powiedziałem tego sobie w twarz.

Wystarczyło nie grzeszyć, powiedzieć sobie, postanowić i bym żył w szczęściu. GŁUPI!

Teraz powiedziałem, postanowiłem, gdy już zobaczyłem śmierć działającą w moim życiu.

Jk 1:14-16 BT „To własna pożądliwość wystawia każdego na pokusę i nęci.(15) Następnie pożądliwość, gdy pocznie, rodzi grzech, a skoro grzech dojrzeje, przynosi śmierć.(16) Nie dajcie się zwodzić, bracia moi umiłowani!”


Tyle razy to słyszałem, ale nie posłuchałem, tylko na własnej skórze się musiałem przekonać. Teraz widzę tą śmierć i czuję. Nasza relacja ma śmiertelną ranę. I ona umiera i ja umieram.

I jeszcze do tego te kłamstwa. Nie stanę w prawdzie od razu tylko kombinuję. Obrzydliwe to jest. Że też jestem taki słaby.

Ewangelia jest pełna obietnic, ale ja nie widzę końca śmierci. Mogę tylko wierzyć.

Iz 40:2 BT „Przemawiajcie do serca Jeruzalem i wołajcie do niego, (...) że nieprawość jego odpokutowana, bo odebrało z ręki Pana karę w dwójnasób za wszystkie swe grzechy,”


Ja na to liczę!!!

Nim ją poznałem, spałem po 12 godzin dziennie i miałem w bród czasu, który marnowałem. Nie pisałem pracy magisterskiej i nie pracowałem i czułem się jakbym miał ciężkie życie. Szukałem życia i przygody i chciałem wyjechać gdzieś w góry w dzicz, bo myślałem, że tam znajdę życie.

Teraz gdy mam ją, mam pracę i nie mam czasu, chce mi się programować po pracy i czytać Pismo Święte i spotykać z najpiękniejszą dziewczyną na świecie, nie mam czasu na pierdoły i każdą chwilkę chcę wykorzystać dobrze i efektywnie. Cieszy mnie jedzenie i gotowanie ziemniaków i robienie prania.

Jeździłem na rekolekcje, kursy weekendowe, tygodniowe i nie przyjąłem tego do serca. Usłyszałem niedawno, że jak się nie nauczę pewnej prawdy na górze, z Bogiem, gdy jest dobrze, gdy Bóg jest blisko, to będę się uczył tej prawdy na dole, gdy Bóg jest daleko, w bólu i cierpieniu.

czwartek, czerwca 12, 2008

bożki

Zastanawiałem się niedawno jak to mogło być, że Izraelici co chwilę oddawali cześć bożkom pogańskim. Przecież wiedzieli, że Pan działa, mieli świątynię w której radośnie oddawali cześć Bogu, opowiadano im jak to ich Bóg wyprowadził z Egiptu i wiele razy ich ratował. A oni za każdym razem gdy ich Pan uratował znowu popadali w bałwochwalstwo. Zastanawiałem się co oni widzieli w tym bałwochwalstwie, że ich tak kusiło, żeby zdradzać Pana.

Doszedłem do wniosku, że to musiało być przyjemne oddawać cześć niemym bożkom. Że to musiało być coś kręcącego i dającego chwilową satysfakcję, a również głód gdy się tego nie robiło. Że to ich ożywiało na ten czas. Że czuli, że żyją, że jest dobrze i przyjemnie.

I zrozumiałem, że ja też mam takie bożki. Grałem w taką grę sieciową, która mi się bardzo podobała i jak ktoś tam coś napisał, coś się działo, to ja czułem, że żyję. A jak nikt nic nie napisał, albo już wszystko przeczytałem i napisałem co miałem napisać, to czułem się fatalnie. I co chwila wchodziłem zobaczyć, czy coś tam ktoś napisał może. I jak ktoś tam coś napisał, to ożywałem, czułem się dobrze. Ale fajnie: ktoś coś napisał. Można odpowiedzieć. A jak nikt nic nie napisał i ja nie miałem nic już do zrobienia to czułem się martwy. Było lipnie.

Słyszałem jedną konferencję ks. Pawlukiewicza w której on opowiadał sytuację, gdy ksiądz poszedł na wizytę 'po kolędzie' i matka z dzieckiem siedzą i dziecko takie smutne siedzi. Ksiądz się pyta: co on taki smutny siedzi. A matka odpowiada, że dlatego, że telewizor jest wyłączony. No to ksiądz na to, że niech włączy, skoro ma to go rozweselić. Ale matka, że jak to telewizor przy księdzu przy wizycie duszpasterskiej włączony, to nie może być. No ale ksiądz powiedział, żeby włączyła, to ona włączyła i dzieciak od razu się ożywił, wlepił oczy w telewizor i wyglądał na zadowolonego. Dzieciak żył jak był włączony telewizor, a jak był wyłączony to on nie żył.

I ja też tak miałem.

Ale tak nie powinno być. Ja powinienem mieć życie od Boga, w sobie, a nie żeby mnie coś musiało ożywiać, żebym czuł że żyję. Rozmawiałem z Sewerynem i on mi powiedział, że Izraelici mieli wytępić wszystkie kulty pogańskie, a dlatego, że tego nie zrobili, to potem ich to zniewalało. Zrozumiałem, że ja powinienem wytępić kulty pogańskie z mojego życia. Trudne to było, ale skasowałem konto na tej grze i postanowiłem, że nie będę w to grał, nie będę oddawał czci innym bożkom tylko Jedynemu Bogu będę oddawał hołd. Nie będę brał życia od niczego tylko od Boga Jedynego. Nie będę się niczym ożywiał tylko czekał na życie od Boga.

Od pewnego czasu robiłem sobie plan tygodnia, w którym miałem plan dnia i bardzo ciężko było mi wypełnić to co sobie zaplanowałem. Prawie nigdy mi się nie udawało. Zawsze jak przychodziło do konkretnego punktu, który sobie zaplanowałem z wielką satysfakcją, że taką fajną rzecz będę robił, uczył się ciekawej rzeczy albo coś, to jak przychodziła ta pora, to mi się nie chciało i myślałem sobie, że może wcześniej na chwilkę zajrzę na tą grę, albo sprawdzę pocztę, albo sprawdzę czy ktoś mi coś na gg nie napisał. No i sprawdzałem i jak ktoś gdzieś coś napisał, to się czułem dobrze, fajnie. A jak już wszystko przeczytałem, odpisałem na wszystkie wiadomości, to czułem się jakbym przestał żyć. No to może ktoś przez ten czas w grze coś napisał. No i jak ktoś napisał coś, to się ożywiałem, a jak nikt nie napisał, to porażka. I z takim stanem porażki nie chciało mi się robić tego co miałem zaplanowane, albo szukałem sobie jakiegoś ożywiacza i tak zlatywał cały dzień.

Gdy skasowałem konto w grze i postanowiłem, że nie będę oddawał czci bożkom, nie będę się ożywiał, to, choć było ciężko, to zacząłem zaczynać robić to co miałem zaplanowane w terminie. Przychodziła chęć, żeby włączyć gg i zobaczyć czy ktoś coś nie napisał, ale ja mówiłem: nie będę się ożywiał i robiłem to co miałem zaplanowane i po chwili to się stawało pasjonujące!!!! Chciało mi się uczyć języka programowania, robić fajne rzeczy, które sobie zaplanowałem :)

Ale gg i poczta są dobrymi narzędziami, które służą mi do komunikacji z innymi. Tak, ale muszę ograniczyć ich użycie i nie ożywiać się nimi. One mają mi służyć, a nie ja im. Nie mogą dawać mi życia, bo ja mam mieć życie w sobie i moje życie ma płynąć z mego serca, tam gdzie Bóg mi daje pragnienia, które przelewam na plan tygodnia, plan dnia i je wypełniam. Dlatego zacząłem planować czas, kiedy będę włączał gg i pocztę.

Jeszcze walczę z nadmiernym spaniem.

piątek, lutego 22, 2008

krzyż

Na krzyżu Jezus wziął nasze grzechy na siebie i Ojciec patrzył na swojego umiłowanego Syna, który miał na sobie winę wszystkich grzechów i odwrócił wzrok. Jezus wtedy nie mógł znieść tego odrzucenia.
Jednak miłość Ojca wygrała z Jego sprawiedliwością Bożą. Miłość wygrała ze sprawiedliwością. Ojciec nie mógł odrzucić swego Syna. Jezus zmartwychwstał.

Bóg nazwał Dawida mężem według Jego serca. Pierworodny syn Dawida, Amnon, zgwałcił swoją siostrę, Tamar. Dawid się wściekł, ale nie zabił swego pierworodnego syna, choć tego domagało się Prawo.

wtorek, lutego 19, 2008

pieniądze

Pieniądze są prawie tak samo płynne jak czas. Nie można ich zatrzymać, można je tylko wykorzystać.
To samo z Ewangelią. Nie można jej zatrzymać dla siebie, bo obumrze. Można się nią podzielić z innymi, to ożyje.

poniedziałek, lutego 04, 2008

po powrocie z Ugandy

Słowa Honoratki po powrocie z Ugandy :)

"
dziwnie tu tak
elektrycznosc
lodowka
pelna jedzenia
szybki net
nie ma szczurow
nie wiem co to za swiat :)
"

Fajnie mamy :]

sobota, lutego 02, 2008

blip.pl

Dosyć mi się spodobał blog dla leniwych www.blip.pl

Jak ktoś chce wiedzieć, co robię, to http://janheski.blip.pl/

piątek, stycznia 25, 2008

Jozafat i Achab

Achab był królem Izraela a Jozafat królem Judy. Achab nie postępował drogą Pańską i służył bożkom, nadto pozwolił na śmierć człowieka, żeby zagrabić jego winnicę. Jozafat postępował drogą Pańską. Gdy Jozafat odwiedził Achaba postanowili, że wyruszą na Aram zdobywać Ramot w Gileadzie. Jozafat poprosił, żeby Achab zapytał o słowo Pańskie proroków. Przyszedł wśród proroków Micheasz i jako jedyny prorokował, że Achab umrze i będzie wielka klęska pod Ramot. Jednak, królowie wyruszyli, ale Achab się przebrał, a Jozafatowi powiedział, żeby się nie przebierał. W trakcie bitwy 32 dowódców rydwanów chciało zabić Achaba, a zobaczyli Jozafata w stroju królewskim, i myśleli, że to Achab, król Izraelski. Natarli na niego, a Jozafat wtedy wydał okrzyk wojenny i ruszył na nich. Dowódcy, gdy usłyszeli okrzyk wojenny poznali, że to nie Achab i odstąpili od Jozafata. A Achaba trafił ktoś przypadkiem z łuku pod pancerz i zabił. (2 Krl 22)

Gdyby Jozafat przestraszył się i zaczął uciekać, na pewno dowódcy rydwanów by go zabili myląc z Achabem. Ale on natarł na nich z pełnym impetem i okrzykiem i to była najlepsza obrona.

czwartek, stycznia 24, 2008

Sen

Postanowiłem sobie jakiś tydzień temu, że będę się codziennie pół godziny modlił językami i czytał Pismo Święte z rozpiski na dwa lata. (Rozpiska tutaj jakby ktoś chciał).

Razem to by zajęło jakąś godzinkę, więc postanowiłem godzinkę wcześniej wstawać i się tak modlić. Żeby to uskutecznić, postanowiłem iść spać o północy i wstawać codziennie o 8 rano. Wszystko ładnie pięknie, ale pierwszego dnia nie wyszło. Zaspałem. Nic nadzwyczajnego. Zawsze ospale mi się wstawało i mogłem spać cały dzień jak nie musiałem na coś wstać.

No ale postanowiłem się modlić tak, więc jak nie rano to potem. Zacząłem się modlić wieczorem, byłem sam w pokoju. Wkurzyłem się na to swoje ospalstwo, więc pomodliłem się o ochronę Krwi Chrystusa, a potem w imieniu Jezusa zabroniłem niezdrowemu snu mieć do mnie przystęp. Potem pokrzyczałem w językach, a potem pośmiałem się. Po tym wszystkim wieczorami chce mi się spać, a rano zdarzało się, że się budziłem sam przed budzikiem i wstawałem bez problemów. Teraz zawsze jak mnie budzik budzi to wstaję (oprócz dzisiaj, bo poszedłem spać o 6 rano, to wstałem o 10, a nie o 8 rano ;-]) i to wstaję z przyjemnością. Wcześniej jak mnie budzik budził to tylko myślałem, czy mogę jeszcze pospać pół godzinki albo chociaż 15 minut, a jak się za wcześnie obudziłem, to się cieszyłem, że mogę jeszcze pospać. Teraz jak się wcześniej budzę, to się cieszę, że mogę wcześniej wstać i się dłużej pomodlić, że zdążę na spokojnie zjeść śniadanie itp. ;-] W ogóle siebie nie poznaję pod tym względem :-D Podoba mi się to strasznie :)

niedziela, stycznia 13, 2008

Jeroboam, który miał naśladować Dawida.

Salomon grzeszył i Pan zabrał od niego 10 pokoleń Izraela, a zostawił jego potomkowi, Roboamowi tylko jedno pokolenie, Judę. Nad 10 pokoleniami Izraela miał królować Jeroboam. Jeroboam był sługą Salomona. Prorok Achiasz obiecał Jeroboamowi, że:

Wtedy Achiasz zdjął nowy płaszcz, który miał na sobie, porozdzierał go na dwanaście części i powiedział Jeroboamowi: "Weź sobie dziesięć części, bo tak rzekł Pan, Bóg Izraela: Oto wyrwę królestwo z ręki Salomona, a tobie dam dziesięć pokoleń. (...) Ciebie zaś biorę, abyś władał wszystkim, czego zapragniesz, i był królem nad Izraelem. Jeśli będziesz słuchał wszystkiego, co ci rozkażę, i będziesz chciał postępować moimi drogami oraz będziesz wykonywał, co uznaję za sprawiedliwe, zachowując moje prawa i polecenia, jak czynił mój sługa, Dawid, to będę z tobą i zbuduję ci dom trwały, jak zbudowałem Dawidowi, i powierzę ci Izraela 1Krl 11,30-31.37-38


Jeroboam miał postępować tak jak Dawid. Jak postępował Dawid? Zdecydowanie postępował niekonwencjonalnie, nie tak jak się można było spodziewać, że król powinien postępować. Co było wyróżnikiem, to to, że Dawid postępował zgodnie ze swoim sercem i służył z całego serca Panu, ale też robił wszystko inne co się spodobało jego sercu na przykład brał za żony te kobiety, które mu się spodobały :) Dawid również ufał we wszystkim Panu i na Panu zbudował swoje królestwo i opierał swoją moc na mocy Bożej. Nie opierał na własnym intelekcie.

Jeroboam zaś dostał obietnicę, że będzie królował, ale zaczął się bać o swoje królestwo i zaczął kombinować, że jak lud będzie chodzić do świątyni w Jerozolimie (pod panowaniem Roboama, syna Salomona), to lud przejdzie na stronę Roboama. Dlatego zaczął na wyżynach oddawać kult Bogu i ustanowił swoich kapłanów z ludu. Nie oparł swojego królestwa na Bogu, tylko sam kombinował jak utwierdzić i zapewnić bezpieczeństwo swojemu panowaniu.

środa, stycznia 09, 2008

ogień cd.

Trzeba dziękować Bogu za ogień do tych rzeczy, do których się ma, chociaż nie mam jeszcze ognia do tych rzeczy do których bym chciał mieć.

Dziękuję Panie za ogień. Ty dajesz do czego Ty chcesz :-) Daj więcej :-D