Zastanawiałem się niedawno jak to mogło być, że Izraelici co chwilę oddawali cześć bożkom pogańskim. Przecież wiedzieli, że Pan działa, mieli świątynię w której radośnie oddawali cześć Bogu, opowiadano im jak to ich Bóg wyprowadził z Egiptu i wiele razy ich ratował. A oni za każdym razem gdy ich Pan uratował znowu popadali w bałwochwalstwo. Zastanawiałem się co oni widzieli w tym bałwochwalstwie, że ich tak kusiło, żeby zdradzać Pana.
Doszedłem do wniosku, że to musiało być przyjemne oddawać cześć niemym bożkom. Że to musiało być coś kręcącego i dającego chwilową satysfakcję, a również głód gdy się tego nie robiło. Że to ich ożywiało na ten czas. Że czuli, że żyją, że jest dobrze i przyjemnie.
I zrozumiałem, że ja też mam takie bożki. Grałem w taką grę sieciową, która mi się bardzo podobała i jak ktoś tam coś napisał, coś się działo, to ja czułem, że żyję. A jak nikt nic nie napisał, albo już wszystko przeczytałem i napisałem co miałem napisać, to czułem się fatalnie. I co chwila wchodziłem zobaczyć, czy coś tam ktoś napisał może. I jak ktoś tam coś napisał, to ożywałem, czułem się dobrze. Ale fajnie: ktoś coś napisał. Można odpowiedzieć. A jak nikt nic nie napisał i ja nie miałem nic już do zrobienia to czułem się martwy. Było lipnie.
Słyszałem jedną konferencję ks. Pawlukiewicza w której on opowiadał sytuację, gdy ksiądz poszedł na wizytę 'po kolędzie' i matka z dzieckiem siedzą i dziecko takie smutne siedzi. Ksiądz się pyta: co on taki smutny siedzi. A matka odpowiada, że dlatego, że telewizor jest wyłączony. No to ksiądz na to, że niech włączy, skoro ma to go rozweselić. Ale matka, że jak to telewizor przy księdzu przy wizycie duszpasterskiej włączony, to nie może być. No ale ksiądz powiedział, żeby włączyła, to ona włączyła i dzieciak od razu się ożywił, wlepił oczy w telewizor i wyglądał na zadowolonego. Dzieciak żył jak był włączony telewizor, a jak był wyłączony to on nie żył.
I ja też tak miałem.
Ale tak nie powinno być. Ja powinienem mieć życie od Boga, w sobie, a nie żeby mnie coś musiało ożywiać, żebym czuł że żyję. Rozmawiałem z Sewerynem i on mi powiedział, że Izraelici mieli wytępić wszystkie kulty pogańskie, a dlatego, że tego nie zrobili, to potem ich to zniewalało. Zrozumiałem, że ja powinienem wytępić kulty pogańskie z mojego życia. Trudne to było, ale skasowałem konto na tej grze i postanowiłem, że nie będę w to grał, nie będę oddawał czci innym bożkom tylko Jedynemu Bogu będę oddawał hołd. Nie będę brał życia od niczego tylko od Boga Jedynego. Nie będę się niczym ożywiał tylko czekał na życie od Boga.
Od pewnego czasu robiłem sobie plan tygodnia, w którym miałem plan dnia i bardzo ciężko było mi wypełnić to co sobie zaplanowałem. Prawie nigdy mi się nie udawało. Zawsze jak przychodziło do konkretnego punktu, który sobie zaplanowałem z wielką satysfakcją, że taką fajną rzecz będę robił, uczył się ciekawej rzeczy albo coś, to jak przychodziła ta pora, to mi się nie chciało i myślałem sobie, że może wcześniej na chwilkę zajrzę na tą grę, albo sprawdzę pocztę, albo sprawdzę czy ktoś mi coś na gg nie napisał. No i sprawdzałem i jak ktoś gdzieś coś napisał, to się czułem dobrze, fajnie. A jak już wszystko przeczytałem, odpisałem na wszystkie wiadomości, to czułem się jakbym przestał żyć. No to może ktoś przez ten czas w grze coś napisał. No i jak ktoś napisał coś, to się ożywiałem, a jak nikt nie napisał, to porażka. I z takim stanem porażki nie chciało mi się robić tego co miałem zaplanowane, albo szukałem sobie jakiegoś ożywiacza i tak zlatywał cały dzień.
Gdy skasowałem konto w grze i postanowiłem, że nie będę oddawał czci bożkom, nie będę się ożywiał, to, choć było ciężko, to zacząłem zaczynać robić to co miałem zaplanowane w terminie. Przychodziła chęć, żeby włączyć gg i zobaczyć czy ktoś coś nie napisał, ale ja mówiłem: nie będę się ożywiał i robiłem to co miałem zaplanowane i po chwili to się stawało pasjonujące!!!! Chciało mi się uczyć języka programowania, robić fajne rzeczy, które sobie zaplanowałem :)
Ale gg i poczta są dobrymi narzędziami, które służą mi do komunikacji z innymi. Tak, ale muszę ograniczyć ich użycie i nie ożywiać się nimi. One mają mi służyć, a nie ja im. Nie mogą dawać mi życia, bo ja mam mieć życie w sobie i moje życie ma płynąć z mego serca, tam gdzie Bóg mi daje pragnienia, które przelewam na plan tygodnia, plan dnia i je wypełniam. Dlatego zacząłem planować czas, kiedy będę włączał gg i pocztę.
Jeszcze walczę z nadmiernym spaniem.
czwartek, czerwca 12, 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz