Nic jej o tym nie mówiłem, tylko zamiast tego mówiłem, że nigdy jej nie zdradziłem i że nigdy nie okłamałem.
Gdy się o tym dowiedziała i gdy zrozumiała, że ją kłamałem, zobaczyłem jej ból z tego powodu. Postanowiłem wtedy, że nigdy nie będę tak więcej robić! Teraz umieram przez to co robiłem. Umieram gdy widzę jak ją to boli strasznie. Gdy tylko przypomni sobie moją zdradę, nie potrafi mi zaufać, nie potrafi uwierzyć, że więcej tak nie będzie.
Zniszczyłem nasze szczęście, zabiłem nas oboje. Nie potrafi mi ona teraz zaufać, bo wie jak umiem kłamać.
Jaki byłem głupi!!!
Myślałem, że muszę grzeszyć, że pokusy są zbyt silne dla mnie, a mogłem nie grzeszyć. Mogłem! Mogłem! Byłem wolny, ale pozwalałem sobie na odrobinkę przyjemności w tym względzie, potem kolejną, potem kolejną, potem było już źle, ale cały czas mogłem nie zgrzeszyć! GŁUPI, GŁUPI, GŁUPI! Zniszczyłem wszystko!
1Kor 10:1 BT "Pokusa nie nawiedziła was większa od tej, która zwykła nawiedzać ludzi. Wierny jest Bóg i nie dozwoli was kusić ponad to, co potraficie znieść, lecz zsyłając pokusę, równocześnie wskaże sposób jej pokonania, abyście mogli przetrwać."
I to jest prawda! Nigdy nie byłem kuszony tak, żebym nie mógł wygrać, a tak myślałem i tym się po cichu usprawiedliwiałem, chociaż nigdy nie powiedziałem tego sobie w twarz.
Wystarczyło nie grzeszyć, powiedzieć sobie, postanowić i bym żył w szczęściu. GŁUPI!
Teraz powiedziałem, postanowiłem, gdy już zobaczyłem śmierć działającą w moim życiu.
Jk 1:14-16 BT „To własna pożądliwość wystawia każdego na pokusę i nęci.(15) Następnie pożądliwość, gdy pocznie, rodzi grzech, a skoro grzech dojrzeje, przynosi śmierć.(16) Nie dajcie się zwodzić, bracia moi umiłowani!”
Tyle razy to słyszałem, ale nie posłuchałem, tylko na własnej skórze się musiałem przekonać. Teraz widzę tą śmierć i czuję. Nasza relacja ma śmiertelną ranę. I ona umiera i ja umieram.
I jeszcze do tego te kłamstwa. Nie stanę w prawdzie od razu tylko kombinuję. Obrzydliwe to jest. Że też jestem taki słaby.
Ewangelia jest pełna obietnic, ale ja nie widzę końca śmierci. Mogę tylko wierzyć.
Iz 40:2 BT „Przemawiajcie do serca Jeruzalem i wołajcie do niego, (...) że nieprawość jego odpokutowana, bo odebrało z ręki Pana karę w dwójnasób za wszystkie swe grzechy,”
Ja na to liczę!!!
Nim ją poznałem, spałem po 12 godzin dziennie i miałem w bród czasu, który marnowałem. Nie pisałem pracy magisterskiej i nie pracowałem i czułem się jakbym miał ciężkie życie. Szukałem życia i przygody i chciałem wyjechać gdzieś w góry w dzicz, bo myślałem, że tam znajdę życie.
Teraz gdy mam ją, mam pracę i nie mam czasu, chce mi się programować po pracy i czytać Pismo Święte i spotykać z najpiękniejszą dziewczyną na świecie, nie mam czasu na pierdoły i każdą chwilkę chcę wykorzystać dobrze i efektywnie. Cieszy mnie jedzenie i gotowanie ziemniaków i robienie prania.
Jeździłem na rekolekcje, kursy weekendowe, tygodniowe i nie przyjąłem tego do serca. Usłyszałem niedawno, że jak się nie nauczę pewnej prawdy na górze, z Bogiem, gdy jest dobrze, gdy Bóg jest blisko, to będę się uczył tej prawdy na dole, gdy Bóg jest daleko, w bólu i cierpieniu.

Dzięki Janku za świadectwo. Najpiękniejsza obietnica jaką usłyszałam kiedyś, jest taka, że Bóg czyni nas czystymi całkowicie i na nowo ilekroć odrzucamy przywiązanie do tego grzechu i że to jest taki dar który się nie zużywa i nie pomniejsza. Zawsze jest darem w pełni. Zawsze możemy stać przed Bogiem czyści w 100%. Chrystus z ranami na dłoniach, ale Zmartwychwstały całkowicie mnie o tym przekonuje.
OdpowiedzUsuńTak samo z miłością małżeńską - mój mąż i ja możemy sie zranić wzajemnie, ale jeśli jest miejsce na przebaczenie, to powinnam go kochać nadal nie mniejszą miłością niż przedtem. tak kocha mnie Ojciec Niebieski, ja próbuję iść w tym kierunku. Przyjęcie tej prawdy bardzo mnie umocniło.
Warto trwać w czystości, a potem jest naprawdę tak cudownie, przeżywać piękne chwile w bliskości, ale już razem:).
W jakimś sensie, ja oddałam coś Bogu, a On teraz daje mi o wiele więcej niż pragnęłam!
Sylwia
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńDzieki Janek za świadectwo.
OdpowiedzUsuńJak pewnie wiesz (wiem ze wiesz ale napisze :) )
Szatan kusi przez przyjemnosc / ciekawość i bach zajesz sie zwieść i upadasz. raz drugi i potem jestes jakby w potrzasku:
"kto grzeszy jest niewolnikiem grzechu" nie pamietam z jakiego listu.
i to w takim potrzasku ze dotyka on bardzo intymnej sfery zycia co w jakis szczegolny sposob utrudnia przebicie sie do prawdy i w ogole powiedzenie tego komukolwiek, zwłaszcza komuś bliskiemu. i bywa ze tylko ksiadz na spowiedzi o tym sie dowiaduje bo człowiek nie ma tyle siły odwagi zeby to powiedziec - zwłaszcza ze jest ciagle okłamywany przez diabła w tak delikatnej sferze i trzymany w tym potrzasku.
ale jak widać z doświadczenia Pan Jezus jest Panem i Bogiem i On ma całą władzę niebie i na ziemi i gdy widzi ze jakaś ręka prosi o pomoc to wyrywa z kałuży błota (PS 40,3).
Nech Pan Blogosławi prowadzi i strzeże!